Chyba każdy słyszał o tym, że jeśli sprzedajmy typowy kit do samodzielnego montażu, czy też zmontowany moduł bez obudowy (czyli oczywistych pozorów gotowego urządzenia) to możemy spokojnie sprzedawać to bez wszystkich obowiązków nakładanych na producentów hardware. Jak zawsze jest w tym trochę prawdy. Jak to jednak wygląda w praktyce? Zapraszam do lektury…
Czym jest „wprowadzenie do obrotu” według Unii Europejskiej?
Kluczem do zrozumienia problemu jest tzw. Niebieski Przewodnik (Blue Guide) – najważniejszy unijny dokument wyjaśniający stosowanie dyrektyw produktowych. Przepisy nie mówią o „sklepie”, „firmie” czy „gotowym produkcie w obudowie”. Mówią o wprowadzeniu wyrobu do obrotu.
Wyrób zostaje wprowadzony do obrotu, gdy udostępniasz go na rynku UE po raz pierwszy (nawet jako osoba prywatna na Allegro).
Działanie to jest zarezerwowane dla producenta lub importera, tj. producent lub importer to jedyne podmioty gospodarcze, które wprowadzają produkty do obrotu. Kiedy producent lub importer po raz pierwszy dostarcza produkt do dystrybutora lub użytkownika, takie działanie jest zawsze nazywane w kontekście prawnym „wprowadzeniem do obrotu”. Wszelkie późniejsze operacje, np. pomiędzy dystrybutorami lub między dystrybutorem a użytkownikiem, są już określane jako udostępnianie.
Wprowadzenie do obrotu jest najważniejszym momentem decydującym o zastosowaniu unijnego prawodawstwa harmonizacyjnego. W chwili udostępnienia na rynku produkty muszą być zgodne z unijnym prawodawstwem harmonizacyjnym obowiązującym w chwili wprowadzenia ich do obrotu. W związku z powyższym nowe produkty wytworzone w Unii oraz wszystkie produkty importowane z państw trzecich – czy to nowe, czy używane – muszą spełniać stosowne przepisy unijnego prawodawstwa harmonizacyjnego w chwili udostępniania ich na rynku unijnym.
Teraz najważniejsze: Czy zestaw części to już „wyrób”? To zależy od tego, co Twój klient może z tego zestawu zbudować i jak go pozycjonujesz.
Trzy scenariusze…
Nasze konstrukcje wpisują się zwykle w jeden z poniższych modeli. Przeanalizujmy je kolejno:
Scenariusz 1: Zestaw „Klocków” (Pełna funkcjonalność) – WYMAGA CE
Projektujesz płytkę, dobierasz komponenty, piszesz firmware i sprzedajesz kompletny zestaw części wraz z instrukcją: „Przylutuj R1 do padu R1, wgraj załączony kod i otrzymasz sterownik rolet Wi-Fi”.
- Perspektywa prawna: W świetle dyrektyw (np. EMC, RoHS, a zwłaszcza radiowej RED, jeśli na pokładzie jest ESP32) jest to wyrób finalny dostarczony w stanie niezmontowanym. Fakt, że klient musi użyć własnej lutownicy, nie zdejmuje z Ciebie odpowiedzialności. Ty zdefiniowałeś parametry, Ty stworzyłeś projekt i Ty dostarczyłeś wszystkie klocki.
- Werdykt: Taki kit musi spełniać wymagania dyrektyw i posiadać znak CE. Ostateczny montaż jest tylko czynnością mechaniczną wykonaną przez użytkownika.
To chyba najczęstszy błąd, wynikający zapewne z przekonania, że paczka części to opcja najdalsza od gotowego urządzenia a zatem nie wymaga, żadnych formalności. Niestety jest inaczej.
Scenariusz 2: Zestawy Edukacyjne (Evaluation Labs / Kity rozwojowe) – WYJĄTEK
Sprzedajesz płytkę deweloperską z wyprowadzonymi pinami GPIO (analogicznie do Arduino czy Raspberry Pi), która sama w sobie nie realizuje konkretnego celu użytkowego, dopóki użytkownik nie napisze własnego programu i nie podłączy peryferiów. W opisie zaznaczasz, że to komponent przeznaczony wyłącznie do celów badawczo-rozwojowych, testowych lub edukacyjnych w placówkach dydaktycznych. To wyjątek na którym możemy się oprzeć!
- Perspektywa prawna: Dyrektywa kompatybilności elektromagnetycznej (EMC) oraz dyrektywa radiowa (RED) zawierają wyraźne wyłączenia dla tzw. custom-built evaluation kits przeznaczonych dla profesjonalistów do celów badawczo-rozwojowych.
- Werdykt: Tu masz szansę na legalne uniknięcie znaku CE, ALE opis produktu, instrukcja i target muszą jednoznacznie wskazywać na charakter laboratoryjny/edukacyjny. Jeśli PIH udowodni, że sprzedawałeś to masowo przeciętnym konsumentom jako gotowe rozwiązanie, wyłączenie przestanie działać.
Scenariusz 3: Sama płytka PCB (Bare PCB) – NIE WYMAGA CE
Sprzedajesz w sieci samą wyprodukowaną w Chinach płytkę drukowaną (czysty laminat z miedzią i solder maską), ewentualnie z wygenerowaną listą BOM (Bill of Materials), ale klient musi sam kupić części i sam zdobyć/napisać firmware.
- Perspektywa prawna: Czyste PCB to komponent, a nie samodzielne urządzenie elektryczne czy elektroniczne. Nie generuje zakłóceń, nie odbiera fal radiowych, nie ma cech funkcjonalnych.
- Werdykt: Brak wymogu CE. Pamiętaj jednak, że komponenty i tak muszą być zgodne z dyrektywą RoHS (brak substancji niebezpiecznych, np. ołowiu w cynie, jeśli oferujesz płytkę pocynowaną).
Pułapka „szarej strefy” – czym ryzykujesz?
Wielu konstruktorów myśli: „Przecież nikt mnie nie złapie”. Rzeczywiście, dopóki sprzedajesz 5 sztuk rocznie znajomym z forum, ryzyko jest minimalne. Problemy zaczynają się w dwóch przypadkach:
- Donos konkurencji: Jeśli Twój moduł zacznie dobrze się sprzedawać na Allegro i odbierze klientów legalnie działającej firmie, ta pierwsza rzecz, jaką zrobi, to zgłoszenie do PIH o wprowadzaniu do obrotu wyrobu bez deklaracji zgodności CE i rejestracji w BDO.
- Pożar lub spięcie: Jeśli Twój Kit DIY zostanie nieprawidłowo zlutowany przez klienta, dojdzie do zwarcia i spłonie mieszkanie, ubezpieczyciel będzie szukał winnego. Pierwsze pytanie rzeczoznawcy i prokuratora będzie brzmieć: Gdzie jest dokumentacja techniczna urządzenia i analiza ryzyka potwierdzona znakiem CE? Brak tych dokumentów stawia Cię na przegranej pozycji.
Podsumowanie: Jak to zrobić legalnie i nie zwariować?
Próba „obchodzenia” przepisów przez nazywanie gotowego projektu Kitem DIY to w większości przypadków stąpanie po cienkim lodzie. Urzędnicy PIH nie są głupi i patrzą na realną funkcjonalność, a nie na napisy na opakowaniu.
Dobra wiadomość jest taka, że w przypadku wielu prostych urządzeń niskonapięciowych (np. zasilanych z USB lub baterii 3.7V), procedura CE wcale nie musi kosztować kilkunastu tysięcy złotych w akredytowanym laboratorium. Jako twórca masz prawo do tzw. wewnętrznej kontroli produkcji (self-certification).
Jeśli poprawnie przeprowadzisz analizę ryzyka, dobierzesz normy zharmonizowane, stworzysz tzw. Technical File(dokumentację techniczną) i podpiszesz Deklarację Zgodności – możesz legalnie nakleić CE na swój zestaw i spać spokojnie.
Chcesz sprawdzić, czy Twój konkretny projekt wymaga CE? Skorzystaj z darmowego narzędzia „Drzewo decyzyjne CE dla Elektronika DIY”.
